wideoeseje, nie moje, ale robię w nich skromny voice-acting

Dzisiaj zamieszczam króciutki wpisik o pewnej współpracy, którą bardzo sobie cenię, ale jakoś zawsze głupio mi się nią pochwalić. Bo wiecie, boję się, że to wyjdzie jak mrumrumruszukanieatencjimrumrumru. Ale z drugiej strony, może dzięki temu ktoś się dowie czegoś ciekawego/użytecznego?

Jakiś czas temu odezwał się do mnie autor bloga i YouTube’a Mistycyzm popkulturowy z pytaniem, czy nie chciałabym nagrać krótkiego fragmentu do jego eseju o słowiańszczyźnie. Wiadomość była miła, a perspektywa spróbowania czegoś w rodzaju voice actingu (nawet na tak małą skalę… choć nie wiem, czy większa skala by mnie nie przytłoczyła, więc pewnie wyszło najlepiej jak mogło) bardzo przypadła mi do gustu.

I w ten sposób zaliczyłam feature nie w jednym, a w TRZECH wideoesejach. Wszystkie polecam, bo są ciekawe i mają sporą wartość edukatorsko-popularyzującą fajne rzeczy. Równocześnie zaś nie MP nie męczy swoich widzów bez potrzeby i nie każe im oglądać DWUGODZINNYCH WYWODÓW, KTÓRE DAŁOBY SIĘ SKRÓCIĆ DO PÓŁ, jak to niektórzy YouTuberzy mają w zwyczaju. Serio, szanuję.

Mój wkład w te eseje jest wyłącznie aktorsko-estetyczny, wszystkie propsy za ciekawe treści należą się MP. Mogę tylko powiedzieć tyle, że nie brałabym udziału w czymś, co mi się nie podoba (w sensie, w eseju, który bym uznała za nieciekawy czy też obraźliwy).

Gdzieś koło dziewiątej minuty czytam/odgrywam Marię Janion i jej furrystyczne wyznania. Całkiem zabawne 😀 Ale też nie powiem, jestem zaskoczona, że erotyczne zwierzaki kręcą nawet takie ikony. W jakiś tam sposób.
Tutaj z kolei wczuwam się w fascynację Nellie Bly żoną Juliusza Verne’a. Jeśli nie wiecie, kim jest Nellie Bly, to cóż, właśnie po to powstał ten wideoesej! Bardzo ciekawa postać, naprawdę warto ją znać 🙂
A tutaj staję się głosem nastolatki, która lubi się spotykać ze znajomymi na lotniskach, bo inne miejsca są niefajne, zimne i pełne potencjalnych zboczeńców.

Miłego słuchania/oglądania!

A jakby ktoś kiedyś chciał mnie zaprosić do czytania jakichś fragmentów, audiobooków albo coś innego w tym stylu, to… nie mam nic przeciwko! Tylko zastrzegam, że nie w każdym projekcie będę mogła/chciała wziąć udział, no bo jednak to nie jest mój zawód, a jak robię coś dla frajdy, to chcę mieć z tego frajdę. Albo chociaż satysfakcję 😉 Ale to zawsze najpierw warto obgadać takie rzeczy.

(Grafika w tle nawiązuje do jednego z esejów).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s