PROJECT eeRiE-GENERATION

Tekst pierwotnie ukazał się na stronie Krytyka Kolektywna.

Jak wszyscy wiemy, dla artysty koniec życia nie oznacza końca kariery. Mimo wszystko chciałabym, żeby słowa „rest in peace” pozostały dla twórców czymś więcej niż tylko gustownym napisem na nagrobku.

Właściwie to, co w tym roku zrobił zespół Static-X, nie powinno mnie dziwić. Ostatecznie żyję w świecie, w którym co dwa lata wychodzą nowe książki zmarłego w 1973 roku J. R. R. Tolkiena. Ba, nawet jego oficjalny spadkobierca i strażnik tekstów, Christopher Tolkien, już nie żyje i nie zatrzymało to lukratywnej machiny wydawniczej. Nie będę tutaj udawała, że zawsze jest mi łatwo pogodzić się ze śmiercią ulubionych twórców: dałabym wiele za to, by ktoś dokończył Fisherowski „Acid Communism”. Ale czasem pojawiają się takie rzeczy, które każą spojrzeć na otaczające nas schematy i procesy tak, jakbyśmy widzieli je po raz pierwszy. Takim właśnie defamiliaryzującym impulsem okazała się dla mnie tegoroczna premiera płyty „Project Regeneration Vol. 1”.

Przy pierwszym (i nie tylko zresztą) odsłuchu najnowszy album Static-X brzmi jak całkiem przyjemny powrót do czasów, gdy na listach przebojów królował nu-metal. Jeśli ktoś lubi ten styl, to raczej nie powinien być rozczarowany. Album jest ostry, agresywny, miesza typowe dla nu-metalu niskie brzmienia z całkiem melodyjnymi klawiszami i samplami z filmów. Wprawdzie bardziej przypomina mi muzykę z gier „Devil May Cry” niż poprzednie płyty Static-X, ale nie jest to zmiana, która nastawia mnie nieprzychylnie – muzyka DMC to jeden z fajniejszych elementów tej serii. Powiem tak: nie każdy zespół z tego gatunku brzmi dzisiaj równie dobrze (patrzę na ciebie, Kornie, rozczarowanymi oczami).

I wszystko byłoby miło i fajnie, gdyby nie… kontekst, w jakim ten album powstał. A niestety ten kontekst sprawia, że „Project Regeneration” przyprawia mnie o mdłości. Powiedzieć, że Static-X był wyłącznie zespołem frontmana, to może byłaby przesada. Ale tak jak Kurt Cobain był powszechnie uznawany za twarz i duszę Nirvany, tak wokalista i gitarzysta grupy, Wayne Richard Wells – znany bardziej pod pseudonimem Wayne Static – był twarzą Static-X, kluczowym elementem, który wyróżniał ich z tłumu innych zespołów spod znaku nu-metalu. Już nawet pomijam zbieżność artystycznego przydomka i nazwy grupy, która jest oczywista. Wystarczy spojrzeć na ogłoszenie, które z okazji niedawnej trasy koncertowej wydali pozostali członkowie grupy: Koichi Fukuda, Tony Campos i Ken Jay [1]. Oni to wiedzą, podobnie jak fani.

A teraz, uwaga, zwrot akcji! Wayne Static zmarł w 2014 roku.

Cóż, niestety takie rzeczy w muzyce rockowej się zdarzają. Niektóre zespoły zwyczajnie kończą w takich sytuacjach działalność lub zawieszają ją na czas nieokreślony, vide (bo ‘tak jak’ zaraz będzie przy Queen) Linkin Park. Inne dość drastycznie redefiniują swoją działalność, czego najlepszym przykładem jest transformacja Joy Division w New Order. Jeszcze inne zespoły zwyczajnie wracają po pewnym czasie do gry w nowym składzie, tak jak Queen. Wprawdzie nie wydali żadnego materiału, przy którego pisaniu nie brałby udziału Freddie Mercury, ale jednak koncertują, wydają kompilacje ‘best of’, the show goes on.

Wskrzeszając Static-X, żyjący członkowie zespołu nie wybrali żadnej z tych trzech opcji. O nie, postawili na coś dużo bardziej upiornego.

Zaczęło się od trasy koncertowej upamiętniającej dwudziestą rocznicę debiutu, „Wisconsin Death Trip”. Występowało na niej czterech muzyków: trzech z oryginalnego line-upu oraz… wokalista i gitarzysta w masce zakrywającej całą twarz i fryzurze stylizowanej na ikoniczną „porażoną prądem” grzywę Wayne’a. Reakcje na nowego członka składu (ukrywającego się pod wymownym pseudonimem Xer0) podzieliły fanów. Jedni uznali to za udany hołd dla zmarłego Statica, drudzy – za „przerażający cosplay” i „zombie Wayne’a” [2]. Wiadomości o nadchodzącym nowym albumie też zostały przyjęte dość sceptycznie. Pomimo naprawdę sporego potencjału na skandal, premiera „Project Regeneration Vol. 1” spotkała się z bardzo przyjaznym przyjęciem zarówno wśród fanów (o czym świadczą chociażby komentarze pod teledyskami na YouTube), jak i krytyków. Z pewnością zespołowi pomógł fakt, że płyta okazała się zaskakująco słuchalna. Przyznam jednak szczerze: nie jestem pewna, czy rozumiem ten fanowski entuzjazm. Dla mnie ten album Static-X jest raczej powodem do żałoby niż do świętowania.

Dlaczego? Otóż „Project Regeneration Vol. 1” jest oparty na starych demach Wayne’a, które albo nie zostały zrealizowane z powodu przedwczesnej śmierci Statica, albo wręcz zostały odrzucone podczas pracy nad poprzednimi płytami. Część z tych taśm zawierała również partie wokale – i to właśnie one zostały wykorzystane do stworzenia połowy materiału. A konkretniej mówiąc, utworów o nieparzystych numerach. Parzyste piosenki natomiast zaśpiewał Xer0. Muszę tutaj zaznaczyć, że informacje o poszczególnych wokalach wzięłam z Wikipedii, bowiem zarówno utwory „zaśpiewane” przez Statica, jak i przez Xer0, zostały przetworzone elektronicznymi filtrami. Zabieg ten cholernie rozmywa różnice pomiędzy wokalami, a do tego nadaje im dość niezwykłą aurę. Ciężko nie odnieść wrażenia, że w głośnikach rozbrzmiewa głos ducha Statica – niezależnie od tego, czy w danym momencie naprawdę słychać jego głos czy nie. I nie mam najmniejszych wątpliwości, że właśnie o ten efekt chodziło muzykom.

Wsłuchanie się w teksty jeszcze bardziej potęguje wrażenie, że trafiliśmy na seans spirytystyczny albo zlot techno-nekromantów. O ile same słowa piosenek są mało odkrywcze – standardowe nu-metalowe mroczne wynurzenia zabarwione odczuciami spod znaku „jeszcze mnie popamiętacie” – tak już dobór sampli bardzo niepokojąco współgra z produkcyjnym kontekstem. Już intro albumu, „Regeneration”, serwuje jakże uroczy obrazek:

„[kobiecy głos] Niespodziewanym efektem tragedii jest możliwość odbudowy.
(dialog użyty w kawałku „I’m With Stupid” z debiutu Static-X, „Wisconsin Death Trip”)
– Głupie.
– Faktycznie!
– Bardzo głupie!
[kobiecy głos] Regeneracja ukończona” [3]

Wcale się nie czuję, jakbym włączyła sobie horror science-fiction, ani trochę…

Dalej mamy utwór „Terminator Oscillator”, rozpoczynający się od dialogu z serialu z lat 70-tych, „Six Million Dollar Man”: „Panowie, możemy go odbudować / Mamy technologię / Lepszy, silniejszy, szybszy”. W tym momencie moje skojarzenia z „Black Mirror” osiągają już poziom krytyczny i zastanawiam się tylko bezradnie: czy naprawdę koledzy Wayne’a z zespołu chcieli zasugerować, że stworzą go na nowo? Chyba nie, prawda? Nie wiem, może za dużo się science-fiction naoglądałam… [3] Z kolei w „Otsego Placebo” znalazło się miejsce dla fragmentów „Pamięci Absolutnej” (tej ze Schwarzeneggerem, nie z Farrellem). „Masz urojenia paranoidalne / Twój mózg nie zauważy różnicy”. Dziękuję, Static-X, za równoczesny gaslighting mojej percepcji i obietnicę/groźbę, że nie zauważę różnicy pomiędzy zmarłym wokalistą a jego, hehe, kserem. Bardzo mnie to uspokaja. #sarkazm

W książce „The Weird and The Eerie” Mark Fisher zauważył, że odczucie eerie, czyli upiorności, w wielu przypadkach opiera się na pewnego rodzaju przesunięciu decyzyjności (the displacement of agency). Upiorny nastrój często pojawia się w takich narracjach, w których rzeczy pozbawione decyzyjności nagle ją nabywają, lub też odwrotnie: gdy człowiek w nieoczekiwany sposób traci możliwość samostanowienia. Zdaję sobie sprawę, że wielu słuchaczy się ze mną nie zgodzi, ale dla mnie „Project Regeneration” stanowi właśnie uosobienie tego rodzaju upiorności.

A jeszcze nawet nie zdążyłam wspomnieć o teledyskach, w których ten upiorny aspekt wysuwa się na pierwszy plan i wręcz krzyczy widzom w twarz. W klipie do singla „Bring You Down” pojawia się twarz Wayne’a uwięziona w holograficznej masce noszonej przez Xer0. Wizerunek Statica – nie wiem, czy zaczerpnięty ze starych teledysków, czy stworzony technologią deepfake – w połączeniu z ciałem innego muzyka tworzy przedziwną hybrydę, ponownie wywołując skojarzenia z horrorem science-fiction. Największe wrażenie zrobiło na mnie jednak ujęcie, gdy przez krótką chwilę Wayne zdaje się rozglądać po pomieszczeniu, zupełnie jakby szukał ucieczki. Poczucie pułapki tylko się nasila w teledysku do „All These Years”, gdzie oprócz występu zespołu pokazano małego Wayne’a Wellsa, który siedzi w przypominającym więzienie konstrukcie udającym pokój dziecięcy i pisze wypracowanie „kim chcę zostać, gdy dorosnę”. Nastolatek w pewnym momencie zostaje zahipnotyzowany teledyskiem swojego przyszłego projektu i w transie rysuje logo Static-X. Zupełnie jak podróż w czasie i efekt pętli… Które, notabene, stanowią według Fishera jeden z najbardziej upiornych tropów narracyjnych.

Nigdy się nie dowiemy, co Wayne powiedziałby na takie wykorzystanie jego wokalu i wizerunku. Z pewnością jednak zespół przy produkcji albumu zdawał sobie sprawę z upiorności kryjącej się w jego koncepcji i postanowił obrócić ją w estetykę. Teledyski stanowią tego najlepszy dowód. A do tego, o ironio, Static-X zawsze miał ciągoty do takich motywów, więc ta decyzja nawet nie powinna mnie zaskakiwać. Jak do tej pory koledzy z zespołu Statica, fani zespołu i krytycy zdają się zgadzać, że ostateczny efekt stanowi hołd dla zmarłego muzyka i na pewno by mu się spodobał. Cóż, może tak by było. Przyznaję, że pierwsze odczucia po zapoznaniu się z kontekstem miałam dużo bardziej… cyniczne, ale może faktycznie ten album stanowi „dzieło miłości” [4]. Tak naprawdę jednak intencje twórców niekoniecznie decydują o wymowie albumu, a jak już napisałam, dla mnie ma on zdecydowanie upiorny posmak.

Pozostaje jeszcze jedna, niezwykle ważna kwestia, o której muszę wspomnieć. Chcąc nie chcąc, „Project Regeneration Vol. 1” wpisuje się w coraz potężniejszy nurt nieustannego recyklingu przeszłości, wspomaganego najnowszymi technologiami. Mówię tutaj o projektach pokroju odtwarzania twarzy młodej Carrie Fisher i Petera Cushinga w „Rogue One”, odmładzania aktorów, czy holograficznych tras koncertowych zmarłych ikon muzycznych – to ostatnie zjawisko Simon Reynolds określił jako „ghost slavery” [5]. Z jednej strony nie sposób nie podziwiać postępu, który pozwala oszukać oko i „wskrzesić” zmarłych, a z drugiej… Czy sama potrzeba uporczywego trzymania się sprawdzonych aktorów i artystów nie świadczy o kolektywnej atrofii wyobraźni? Czy nie skończy się to wrzucaniem powstałych już tekstów kultury do recyklera AI, który będzie tworzył stare-nowe rzeczy specjalnie pod wcześniej ukształtowany, nostalgiczny gust? [6]

Osobiście nie mogę wygonić z głowy wrażenia, że „Project Regeneration Vol. 1” to kolejny krok na drodze, przed którą ostrzega m.in. Zola Jesus [7] i Charlie Brooker (w odcinku Black Mirror „Rachel, Jack and Ashely Too”). Drodze do przyszłości nieustannego znieczulenia sztucznie generowaną rozrywką w rytm muzyki granej przez duchy. Do jasnej cholery, musimy wymyślić nowy sposób na gospodarkę i politykę, który zapobiegnie załamaniu ekosystemu. A tymczasem nawet muzycznie nie jesteśmy w stanie pójść naprzód i zostawić zmarłych tam, gdzie jest ich miejsce – w pamięci. Fakt, że kocham cyberpunk, nie oznacza, że chciałabym przeżywać opisywaną w nim rzeczywistość na własnej skórze.

[1] https://www.metalsucks.net/2019/04/04/static-x-explain-their-decision-to-have-their-touring-vocalist-wear-a-wayne-static-mask/
[2] https://www.loudersound.com/features/static-x-the-story-behind-that-controversial-wayne-static-death-mask oraz https://www.metalsucks.net/2019/06/21/creepy-af-wayne-static-cosplayer-thanks-fans-for-their-support/
[3] Nie ma czegoś takiego, jak za dużo science-fiction – zwłaszcza, gdy się chce poznać lęki współczesności.
[4] https://www.sputnikmusic.com/review/81702/Static-X-Project-Regeneration-Vol.-1/
[5] https://www.rollingstone.com/music/music-features/hologram-tours-roy-orbison-frank-zappa-whitney-houston-873399/
[6] Ja to się w ogóle zastanawiam, jak będzie wyglądało „Vol. 2” tego projektu. Jeśli Wayne zostawił po sobie aż tyle demówek, by zapełnić dwie płyty, to… szanuję. Ale jakaś część mojego mózgu uparcie myśli, że to będzie już efekt generatorów AI. Czas pokaże.
[7] https://19czwartych.art.blog/2020/03/16/zola-jesus-o-ai-i-przywileju-krzemowego-faszyzmu/

Jedna uwaga do wpisu “PROJECT eeRiE-GENERATION

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s