ODKRYCIA: 🌼🌸🌷 Jacaszek, „KWIATY” (2017) 🌷🌼🌸

[treścioostrzeżenie: dużo amatorskich rozkmin o poezji. Ale co ja poradzę, że cały ten album się opiera na poezji :)]

Album ten odkryłam dzięki rekomendacji otrzymanej na tym fanpejdżu. Chociaż polecanie muzyki często jest niewdzięczną czynnością, ja jestem absolutnie wdzięczna Błażejowi z profilówką Extinction Rebellion za to, że poświęcił te kilkadziesiąt sekund na napisanie „no i warto przesłuchać KWIATY, oczywiście” (parafraza). Bo faktycznie album Jacaszka jest znakomity na wielu poziomach. Do tego stopnia, że spędziłam ostatni tydzień na pisaniu, dlaczego jest znakomity. Wprawdzie nie zamierzam się upierać, że moje wrażenia i przemyślenia są tutaj ostatecznym wyznacznikiem wybitności (są dla mnie, ale to wiadomo :)), ale a nuż dzięki tej małej fanowskiej analizie ktoś również uzna, że właśnie tego albumu brakowało mu w życiu.

Zacznijmy od pierwszego wrażenia, czyli od warstwy muzycznej. Melodie rozbrzmiewające na albumie najlepiej podsumowuje wykorzystany przez Jacaszka wiersz Herricksa „Soft Music”:

THE mellow touch of music most doth wound
The soul when it doth rather sigh than sound.

Z jednej strony warstwa muzyczna KWIATÓW jest dość łagodna. Artysta porusza się głównie w strefie ambientowej i atmosferycznej elektroniki: korzysta z różnego rodzaju dronów, szelestów, różnego rodzaju pianin. Moim ulubionym zdecydowanie jest strunowo-klawiszowe brzmienie, które brzmi jak połączenie klawesynu z japońskim koto. Czasem sięga też po gitarę oraz po efekty lo-fi, jak w utworze „To Violets”, na którym „skrzypienie winyla” i dźwięki chwytania akordów stanowią integralną część melodii. Subtelność poszczególnych wykorzystanych środków wcale jednak nie oznacza, że KWIATY są albumem lekkim. Wręcz przeciwnie: razem potrafią wytworzyć ścianę dźwięku, która ogarnia cały mózg (najlepszym przykładem będzie tutaj kulminacja „Daffodils”). Te wszystkie plumkania, szepty i szelesty robią zdecydowanie mocniejsze wrażenie niż większość tak zwanej „ciężkiej” muzyki. Wrażenia dopełnia niesamowity wokal Hani Malarowskiej: perfekcyjny technicznie i ozdobiony delikatną patyną przesterów, dzięki której sprawia wrażenie, jakby dobiegał z innego świata albo wręcz z zaświatów.

Teksty wykorzystane na albumie również pochodzą z innego świata, a konkretniej z XVII-wiecznej Anglii. Jak można przeczytać w opisie ze strony bandcamp, główną inspiracją do powstania albumu była antologia metafizycznych wierszy Roberta Herricka. Przyznaję się, że nie słyszałam o tym poecie wcześniej, ale nigdy nie jest za późno na edukację, prawda?

[Pozwolę sobie na osobistą, nieco marudną dygresję i dodam, że do poszukania informacji „zachęcił” mnie również brak tekstów w materiałach towarzyszących. Nawet w wydaniu fizycznym nie ma żadnej książeczki. Zgaduję, że rozpowszechnianie wierszy w celach zarobkowych może stać w sprzeczności z którymiś przepisami prawa autorskiego, ale i tak byłam odrobinkę tym rozczarowana. No nic, tym większa motywacja do obsesyjnego googlowania przez parę dni.]

Czego zatem można się dowiedzieć o Herricku i jego poezji po paru dniach intensywnego googlowania? Żył on w latach 1591-1674 i w młodości szkolił się na złotnika. Ostatecznie jednak podjął się studiów na Uniwersytecie Cambridge i później został duchownym. W kulturze zapisał się głównie głównie jako autor wiersza „To the Virgins, to Make Much of Time”, stanowiącego pochwałę filozofii carpe diem. Zaczyna się on tak:

Gather ye rosebuds while ye may,
Old Time is still a-flying;
And this same flower that smiles today,
Tomorrow will be dying.

co daje niezły pogląd na specyficzną mieszankę optymizmu i zainteresowania śmiercią, wszechobecnej w twórczości Herricka. Poemat ten zainspirował Johna Williama Waterhousa do namalowania aż DWÓCH obrazów o tytule „Gather Ye Rosebuds While Ye May”. Ten bardziej znany pochodzi z 1909 roku. Jest jednym z najbardziej znanych dzieł prerafaelickich, a jego wartość waha się w okolicach dwóch milionów dolarów[1]. Mniej znany został namalowany rok wcześniej i obecnie znajduje się w prywatnej kolekcji.

Herrick nie był jednak „poetą jednego wiersza”. Wręcz przeciwnie, napisał ich bardzo dużo. Dość, by polski zbiór „77 wierszy” (tłumaczenie: Stanisław Barańczak) był zaledwie antologią, a nie kompletnym wydaniem jego twórczości. Jak na duchownego Herrick pisał zaskakująco wiele poematów miłosnych, kierowanych do wielu różnych kobiet. Fikcyjnych według badaczy literatury, ale w sumie kto to wie na pewno 😉 Tworzył też wiersze o moralności, śmierci, poematy spod znaku carpe diem; opisywał różnorakie święta i obrzędy.

A także kwiaty. Bardzo dużo kwiatów.

W eseju „Herrick’s floral imagery”[2] Karl P. Wentersdorf wskazuje, że wiele metafor Herrick zaczerpnął z wcześniejszej tradycji poetyckiej. Róże symbolizują u niego miłość, kwiaty polne stanowią metaforę młodych panien… albo młode panny są metaforą dla kwiatów. Przykładem takiej konwencjonalnej metaforyki wydaje się być wykorzystany przez Jacaszka wiersz „To Violets”. W tym utworze wizja skromnych fiołków, stanowiących jedynie oprawę dla róż, miesza się z wizją panny młodej, przy której nawet najpiękniejsze druhny siłą rzeczy grają drugie skrzypce. Czy coś w tym stylu 😉 Ale taka interpretacja wydaje się być zgodna z omawianą przez Wentersdorfa konwencją spenserowską.

Podobnie konwencjonalny rodowód ma również przedstawianie kwiatów jako symbolu śmierci i przemijania. Herrick często powraca do tego motywu: czy to poprzez opisywanie więdnących kwiatów przy łożu chorych (które wracają do życia, gdy choroba zostaje przezwyciężona), czy też poprzez opisywanie tego, jak krótkie i nietrwałe jest ich życie. Przykładem takich opisów mogą być wykorzystane przez Jacaszka wiersze „To Daffodils” i „To Blossoms”. W pierwszym poemacie Herrick porównuje życie mleczy do ludzkiego; oba szybko dobiegają końca, a po krótkim rozkwicie nic z nich nie zostaje. W drugim natomiast koncentruje się na ulotnym pięknie rozkwitających drzew. To właśnie ta efemeryczność sprawia, że są tak zachwycające; a równocześnie każe ubolewać nad ich zbyt krótkim rozkwitem. Co ciekawe, w obu tych wierszach kryje się niezbyt chrześcijańskie przeświadczenie, że śmierć ludzi, podobnie jak śmierć kwiatów, jest czymś ostatecznym. Wentersdorf uznał to za przejaw „pogańskiego myślenia”, które pomimo studiów teologicznych i posady duchownego, miałoby być charakterystyczne dla całego pisarstwa Herricka, nadając mu indywidualny charakter.

Czy faktycznie Herrick hołdował pogańskim poglądom, to już jest kwestia sporna, co zresztą przyznaje sam Wentersdorf. Pozornie wiersze takie jak „White Island” i „Eternity” (oba znalazły swe miejsce na albumie Jacaszka) zdają się temu przeczyć, no bo o czym mogą one być, jak nie o chrześcijańskim niebie? Wentersdorf skupia się jednak na metaforach kwiatów, rozważając „pogański” charakter opisywanych przez Herricka obrzędów i wskazując. na nowatorskie powiązanie symbolu pączków róż z Dionizosem W ujęciu Herricka, twierdzi badacz, miałby on być nie tylko bogiem wina, ale przede wszystkim bogiem witalności i energii doczesnego życia.

Ten „pogański” trop interpretacyjny nie ma jednak większego znaczenia dla albumu Jacaszka. Nie znalazły się na nim żadne pączki róż ani pogańscy bogowie. Polski artysta wybrał za oś swojej muzyki wiersze melancholijne, skupione na kwestiach wieczności, przemijania i miłości. Najwyraźniej to ten aspekt twórczości Herricka poruszył go najbardziej i do diabła z tym, czy te metafory są „konwencjonalne” czy nie. Osobiście też bardzo doceniam tego rodzaju tematy, a wybrane przez niego wiersze bardzo mi przypadły do gustu. Jeszcze bardziej spodobała mi się zaś idealna kompatybilność pomiędzy ich treścią a ilustrującą je formą muzyczną.

Muzyka Jacaszka łączy w sobie melancholię, intensywność i spokój, co znakomicie podkreśla stworzone przez Herricka obrazy. Na początku tekstu wspomniałam o moim ulubionym „instrumencie” z albumu. W połączeniu z tekstem nabiera on jeszcze większego wyrazu. Czyż to nie jest genialne, że w jednym brzmieniu można połączyć hołd dla muzyki z czasów Herricka – chodzi mi tu o podobieństwo do klawesynu, który już w XVII wieku był instrumentem z historią – z podkreśleniem opisywanej przez niego ulotności? Może to tylko mój łańcuch skojarzeń, ale podobieństwo do koto automatycznie przywodzi mi na myśl Japonię z epoki Edo i dominującą w niej filozofię ukiyo, czyli właśnie „płynnego”, przemijającego świata… A to tylko jedno z wykorzystywanych przez artystę brzmień, z których można wysnuć podobne skojarzenia. To wzajemne przenikanie się wierszy Herricka z towarzyszącą im muzyką jest według mnie największą siłą albumu KWIATY. Dzięki Jacaszkowi poezja z XVII-wiecznej Anglii zyskała nowe życie: pomimo bariery czasu i języka[3] wciąż może poruszać słuchaczy i nawiedzać ich sny na fali szepczącej muzyki z zaświatów.

Na zakończenie pozwolę sobie załączyć linki do tekstów, które udało mi się znaleźć, żebyście wy nie musieli ich szukać 🙂 A zatem:
1. To Flowers [4]
2. To Perenna http://www.luminarium.org/sevenlit/herrick/perenna.htm
3. Daffodils http://www.luminarium.org/sevenlit/herrick/daffodils.htm
4. To Violets http://www.luminarium.org/sevenlit/herrick/toviolets.htm
5. Love (w zasadzie instrumental)
6. Soft Music http://www.luminarium.org/sevenlit/herrick/softmusic.htm
7. To Meadows http://www.luminarium.org/sevenlit/herrick/tomeadows.htm
8. White Island https://www.poetryfoundation.org/…/the-white-island-or-plac…
9. Eternity https://www.poemhunter.com/poem/eternity-2/
10. To Blossoms http://www.luminarium.org/sevenlit/herrick/toblossoms.htm
11. Gardens (w zasadzie instrumental)

[1] http://www.sothebys.com/…/19th-century-europea…/lot.182.html
[2] https://sci-hub.tw/10.1080/00393276408587298
[3] Nie wiem, czy wy też tak macie, ale mój mózg panikuje przy każdym angielskim tekście, który pochodzi sprzed 1800 roku. Nagle się znowu czuję, jakbym miała wokół siebie barierę językową.
[4] Według informacji z płyty w tym utworze został wykorzystany wiersz „Kwiaty” Wergiliusza (albo „Flowers” by Virgil, jeśli cytować dosłownie). Tego wiersza nie udało mi się znaleźć. Jakby ktoś mógł podesłać, będę wdzięczna.

2 uwagi do wpisu “ODKRYCIA: 🌼🌸🌷 Jacaszek, „KWIATY” (2017) 🌷🌼🌸

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s