STRUMIEŃ ŚWIADOMOŚCI: „MANDY” (2018)

„Mandy” zaczyna się przecudownie. Ujęcia na smutnego Cage’a ścinającego drzewo w puszczy, ciemnozielona kolorystyka przecinana krwistoczerwonymi napisami, a przede wszystkim towarzysząca ujęciom pieśń King Crimson to rozpalająca oczekiwania uczta dla oczu i uszu. No bo kurczę, czy film, który zaczyna się od „Starless”, może być przeciętny? Po takim wstępie oczekiwałam dzieła będącego kinowym odpowiednikiem rocka progresywnego: ambitnego w formie i pobudzającego wyobraźnię.

W pierwszej połowie filmu Panosowi Cosmatosowi udaje się utrzymać poetycki klimat zapowiedziany w otwarciu, krążąc pomiędzy iście psychodelicznymi ujęciami, post rockową muzyką autorstwa Jóhanna Jóhannssona, a oszczędnie zarysowanymi postaciami nieco dziwacznej pary: Reda (Cage) i Mandy (Riseborough). Choć nie dowiadujemy się o nich wiele, atmosfera płynąca z ekranu i głośników pozwala odczuć na poziomie emocjonalnym, co właściwie ich łączy i jakimi są ludźmi. Po jakimś czasie poznajemy też ich przeciwieństwo: pseudohipisowską sektę Dzieci Nowego Świtania*, na której czele stoi uosobienie toksycznej męskości o imieniu Jeremiah. Jak można się domyślić, ścieżki sekty i kochanków w końcu się przecinają…

A gdy już się ostatecznie przetną, film zmienia tonację. Na pozór nie jest to duża zmiana: estetycznie wciąż jest piękny, choć eteryczna psychodela ustępuje chorym, narkotycznym kolorom. Muzyka też wydaje się być niemal taka sama. Jest trochę cięższa, wchodzi więcej gitar i perkusji, ale czy to jest takie ważne?

Niestety tak, bo wraz ze zmianą tonacji idzie zmiana fabuły. I o matko, jaka ta „nowa” fabuła jest NUDNA.

Kojarzycie taki – ponoć kultowy, ja się chyba nie znam – film z lat osiemdziesiątych, Heavy Metal?Tak, chodzi mi o tą antologię animacji z 1981 roku, w której potwory, krew i cycki walczą o czas antenowy w rytm Black Sabbath i Nazareth? No więc w drugiej połowie „Mandy” spada właśnie na ten poziom. Nawet znajduje się miejsce na animowane cycki, choć wedle fabuły naprawdę nie są konieczne.

Zdaję sobie sprawę, że większość widzów tak naprawdę czeka(ła) właśnie na tę drugą połowę; na krew, flaki, kucie broni, Nicolasa Cage’a w trybie „full Cage”. Ale ja nie…
Ech.

Gdybym wiedziała wcześniej, jaka jest fabuła tego filmu, to bym nie pozwoliła sobie wyrobić wyższych oczekiwań niż „to będzie bardzo estetyczny rozpier…dziel”. Ale niestety, czasu się nie odwróci. Dlatego radzę wam ze szczerego serca: jeśli nie oglądaliście jeszcze „Mandy”, a macie to w planach, koniecznie przeczytajcie wcześniej streszczenie filmu. Zwłaszcza, jeśli dotarł do was chociaż ułamek otaczającego tę produkcję hype’u. Mówię stuprocentowo serio.

Inaczej może was spotkać to, co spotkało mnie: głębokie rozczarowanie.

[A TERAZ ZACZYNAJĄ SIĘ SPOILERY ORAZ WŁAŚCIWA, CAŁKOWICIE SUBIEKTYWNA, KRYTYKA FILMU]

Gdybym wiedziała wcześniej, że mam do czynienia z horrorem zemsty, nawet bym się o to nie czepiała. Zwłaszcza, że przed seansem słyszałam o tym, że ten film to popis dziwaczności Cage’a (która znowu jest na topie). Tylko że pierwsza połowa filmu w zasadzie Cage’a ignoruje, skupiając się na Mandy i sekcie. A Mandy jest naprawdę intrygującą bohaterką! Otacza ją nimb pozaziemskiej tajemnicy, świetnie współgrający z niecodzienną, psychodeliczną otoczką. A równocześnie nie przeszkadza jej to być sympatyczną, nieco quirky metalówą. Jasne, Cosmatos nie bawi się w głębokie portrety psychologiczne, ale mimo wszystko udaje mu się stworzyć postać kogoś, kogo się chce lepiej poznać. Przynajmniej ja chciałam. Chciałam filmy o Mandy. O tytułowej postaci.

Ale nie, Mandy musi ZGINĄĆ z rąk sekty i zostać dziewczyną z lodówki**.

Tylko po to, żeby Cage mógł ją pomścić.

Panie Cosmatos! Chcę panu przekazać, że czuję się cholernie oszukana! Nie po to zaczynam oglądać ciekawy, psychodeliczno-progresywny film z bohaterką, która szybko staje się mi bliska, żeby skończyć oglądając nieco fajniejszą wersję samczych fantazji z „Heavy Metalu”!
Bo to, co się dzieje w drugiej połowie filmu… Jak się możecie domyślić, to jest jatka. Włącznie ze sceną zbrojenia się, wykuwania broni, złego tripu, animowanych snów (z cyckami…) i walką na piły łańcuchowe.

Tak, wiem, wystarczyło trochę poczytać o filmie i bym miała zupełnie inne oczekiwania. Pewnie nawet by mi się spodobał bardziej. No ale jest jak jest: osobisty zawód i żal.

Wiem, że cały film jest otwarty na różne odczytania, a niektóre z nich nawet dodają mu głębi. Spektakularny – to trzeba przyznać – rozpad osobowości postaci Cage’a dość wyraźnie pokazuje, że przemoc i zemsta prowadzą wyłącznie do upadku i zrównania się z „tymi złymi”. Wiem, że Cosmatos chciał pokazać w tym filmie przerażającą toksyczną męskość – sam to mówił w wywiadach ***. Bardzo fajnie, szanuję takie intencje. Co więcej, cały film jest dość otwarty na różne „nadnaturalne” spekulacje: czy Mandy była w ogóle człowiekiem? Czy Red spotkał się z nią, gdy dokonał zemsty? A może cały ten rozlew krwi to wina wytwórcy „złego LSD”? Nawet do tych nieszczęsnych animowanych cycków da się dopisać fanowską teorię: może Mandy po śmierci stała się boginią i przeszła na stronę zła?

Ale mnie to, szczerze mówiąc, nie interesuje. Ja chcę więcej żywej Mandy. Bez niej ten film wygląda dla mnie jak pojedynek na penisy o (rzekomo) martwe trofeum. Mandy przestaje być osobą, staje się symbolem, plot device’em. A ja ją lubiłam jako osobę. I lubiłam atmosferę, która jej towarzyszyła na ekranie, a tak się zmieniła po jej śmierci.

________

*Tłumaczka napisów bardzo się wczuła w heavymetalową atmosferę. Nie wiem, czy trochę nie przeszarżowała czasem ze stylizacją, ale po namyśle… To jednak pasuje.
** https://tvtropes.org/pmwiki/pmwiki.php/Main/WomenInRefrigerators Bardzo polecam lekturę wszystkich podstron w linku.
***https://www.vulture.com/2018/09/lets-talk-about-the-most-harrowing-scene-in-mandy.html

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s