RAPORT Z PRZESŁUCHANIA: JARBOE „ILLUSORY” (2020)

Skromna i krótka (zaledwie 36 minut) płyta nie miała w ten weekend szans na uwagę recenzentów, nie przy bombie, jaką okazała się premiera krążka Fiony Apple. Może szum wokół Fiony jest zasłużony, może nie. Wyrobię sobie opinię jak przesłucham. Ale na najnowsze wydawnictwo Jarboe czekałam od dwóch miesięcy i byłoby mi bardzo przykro, gdyby przeszło zupełnie niezauważone. Zwłaszcza, że na to nie zasługuje.

Wszystko na „Illusory” obraca się wokół tytułowej koncepcji iluzji i zwodniczości. Już okładka albumu daje podpowiedź do tego, co znajdziemy w środku: widoczne na pierwszy rzut oka mgliste opary tworzą kobiecą sylwetkę, która zdaje się zarazem unosić i rozpływać w dymie. Wydawać się może, że jej ciało i istota były tylko chwilową iluzją… Zupełnie jak w tytułowym utworze, który rozpoczyna album:

And I see true illusory you
Do I see true authenticity in you
Can time heal, but is time real
Can time heal, but its illusory still

Zestawienie oksymoronów „prawdziwy” i „złudny” w określeniu jednej osoby przypomina mi kōan: ćwiczenie dla umysłu wywodzące się z praktyki zen. Przedstawiony w formie paradoksalnej opowieści, sentencji lub pytania kōan ma za zadanie wyrwać adeptów zen z oków logiki i codziennego myślenia, które stoją na drodze do oświecenia. Przy czym warto wspomnieć, że oświecenie nie jest ostateczną metą, do której można dobiec i pozostać oświeconym – zen zakłada nieustające dążenie do tego stanu, i właśnie to dążenie jest istotą praktyki.

Nie wiem, jaki dokładnie rodzaj buddyzmu praktykuje Jarboe. Z wywiadów, które czytałam wnioskuję, że zaczynała od buddyzmu ezoterycznego. Myślę jednak, że przypisywanie inspiracji zen komuś, kto ma za sobą kilkadziesiąt lat studiów tej filozofii nie będzie zbyt mocno naciągane 🙂 Aczkolwiek kusi mnie też interpretacja biograficzna: artystka przeżyła już tyle różnych żyć i tyle sytuacji, że spokojnie mogłaby obdzielić doświadczeniami cztery osoby. Sama Jarboe przyznała zresztą, że niektóre fragmenty jej biografii wydają się obecnie całkowicie obce i że często myśli o sobie w wieku 25 lat „ona”, jak o innej osobie. Nieuchronnie kojarzy mi się to z kończącymi utwór „Illusory” słowami „and I’m still here, I’m still her”… Chwilowo nie będę rozbudowywać tej dygresji (może w osobnym tekście ^_^), natomiast jeśli was zaciekawiłam, polecam zerknąć do wywiadu z 1996 roku, opublikowanego przez Andreę Juno w „Angry Women in Rock”, którą można znaleźć w zbiorach Internet Archive. Gwarantuję wam wrażenia podobne do czytania najlepszych thrillerów.

Kolejne pięć utworów rezygnuje z konkretnych słów czy przesłań. W wywiadzie dla The Wire artystka powiedziała, że te ścieżki mają oddawać stan uwolnienia się z iluzji ego. „Arrival” stanowi mieszankę niskich dźwięków z szamańskimi wokalizami Jarboe. Następne trzy ścieżki pozwalają rozkoszować się stworzonymi przez artystkę harmoniami na tle anielskich syntezatorów i dronów. Wśród nich wyróżnia się „The Cathedral”, w której Jarboe wykorzystała field recordings z europejskiej katedry (jak wspomina, została w pewnym momencie poproszona o zaprzestanie śpiewu w środku…). Echa, chóry i harmonie tej kompozycji wywołują iście transcendentalne odczucia. Szósty utwór na albumie, „Nourish” przynależy kompozycyjnie do wyżej opisanej czwórki w tym sensie, że nie niesie ze sobą żadnej werbalnej treści. Zachodzi w nim jednak znacząca zmiana atmosfery: anielskie synthy zostają porzucone na rzecz zabawy z mrocznymi efektami perkusyjnymi i ponuro brzmiącym, Swansowwym riffem. Bez wątpienia stanowi on przygotowanie do ostatniej kompozycji, „Man of Hate”.

Zamykająca album mroczna ballada po raz pierwszy pojawiła się na albumie „Thirteen Masks” w 1991 roku. Jarboe postanowiła jednak przygotować jego nową wersję, w której w ostatniej minucie nagle przenosi nad do wypełnionej owacjami sali koncertowej. Zmieniła również zakończenie utworu: trzydzieści lat temu śpiewała „jestem człowiekiem nienawistnym”, teraz natomiast przyznaje się do niego w imieniu całej ludzkości („we’re all men of hate”). Jak wyjaśniła w The Wire, ten zabieg miał pokazać przyzwolenie ludzi na zło. „Bo to nie pochodzi od innych, tylko od nas. To my je wywołaliśmy, czy to celowo, czy też nie” – ten komentarz artystki odnosi się zarówno do utworu, jak i do sytuacji politycznej, która ją skłoniła do jego ponownego wykonania.

Od buddyjskiego uwolnienia od ego, poprzez niebiańską transcendencję, aż po spadek w nienawiść… jak na tak krótki album, „Illusory” zabiera słuchaczy na niezły rollercoaster. Dla niektórych taka podróż może być konfundująca. Ryan Beitler z New Noise Magazine stwierdza w jednej z (nielicznych) recenzji albumu, że po skończeniu albumu słuchacze pozostają w niepewności co do jego przekazu. „Czasem brakuje [mu] przesłania innego niż to, że rzeczy nie są takie, jakie się wydają”, pisze Beitler. Można by stwierdzić, że właśnie ta niejasność jest celem Jarboe i potraktować całą płytę jak kōan, którego rozwiązania powinniśmy szukać samodzielnie. Osobiście jednak mam wrażenie, że przesłanie albumu wcale nie jest tak trudne do uchwycenia. Wystarczy tylko porzucić oczekiwania liniowej narracji. „Illusory” bowiem nie jest skonstruowane liniowo, tylko szkatułkowo. Krańcowe piosenki mimo eteryczności i lekkości brzmienia wciąż pozostają tradycyjnie rozumianymi piosenkami z tekstem. Drugi i szósty utwór są już tekstu pozbawione, ale wciąż brzmią mrocznie i nikt raczej nie skojarzyłby ich z nirwaną. Środkowa trójka natomiast… Te kompozycje zdają się być najbliższym muzycznym odpowiednikiem tego, jak mogłoby wyglądać buddyjskie oświecenie.

Nie wiem, czy dobrze rozwiązałam ten muzyczny kōan. Ale niezależnie od prób jego rozwikłania, najnowszego albumu Jarboe po prostu dobrze się słucha. Wywołuje we mnie podobne uczucia, co muzyka Lunatic Soul (wrażenie to jest potęgowane przez przedziwne podobieństwo okładki „Illusory” i „Lunatic Soul I”). A tytułowy utwór i chóry z „Katedry” będą mi towarzyszyć jeszcze długo.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s