Z PAMIĘTNIKA: ✨Gaba Kulka „The Escapist” (2014)✨

[20 grudnia 2019]

Ten album wraca do mnie co zimę, wraz z wczesnymi atakami ciemności, pogonią za prezentami i rosnącą niechęcią do konieczności zmiany kalendarza. Przypomina o roku, w którym wszystkie prezenty musiały przebyć pocztą osiem i pół tysiąca kilometrów i w którym potrzeba wspólnoty skłoniła mnie do jedzenia estońskiej kaszanki. To był dziwny rok, jeden z tych, co łamią życie na „przed” i „po”… Nic dziwnego, że „The Escapist” stało się jego soundtrackiem.

Cała płyta aż buzuje niepokojem, gorączkowym chwytaniem dnia przeplatanym melancholijnymi nocami. Muzycznie album idealnie równoważy smutek i radość, zostawiając słuchaczy z zawrotami głowy i lekką zadyszką. Od jazzowych aranżacji na instrumenty dęte i ukulele („The Escapist”), poprzez wzruszające ballady dla geeków – kto oglądał Doctora Who, ten wie – i słodko-gorzkie zabawy w The Cure („Wielkie wrażenie”) przechodzi do klasycznych zimowych brzmień („Christmas Party Song”), by skończyć na rocku bez instrumentów rockowych (zamykający płytę cover Queens of the Stone Age). To nie tylko wspaniała podróż muzyczna, ale też emocjonalna. Olbrzymia w tym zasługa tekstów. Kulka śpiewa o miłości, samotności, bolesnym zachwycie nad życiem, którego zawsze jest za mało. Jestem zakochana w jej metaforach, w umiejętności tworzenia ciekawych tekstów po polsku i po angielsku. Podziwiam też, jak trafnie opisuje rytm życia w ciągłym biegu, przelocie… ucieczce. Choć obecnie nie chcę żyć w ten sposób, bardzo dobrze znam ten stan ścigania się z samą sobą i muszę przyznać: ta płyta opisuje to w punkt.

Polecam wszystkim niespokojnym duszom.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s