DŹWIĘKIEM I OBRAZEM: DARK (2017)

[19 października 2019]

Pamiętam niejasno, że dwa lata temu ten serial był reklamowany jako coś „podobnego do Stranger Things”. Nie wiem, kto wpadł na tak absurdalny zabieg reklamowy. Owszem, jest to serial fantastyczny i część akcji dzieje się w latach 80., ale jeśli chodzi o punkty zbieżne, to by chyba było na tyle.

Nie mogę zapomnieć o tym serialu, choć obejrzałam go w lipcu i od tego czasu przez mój mózg przetoczyło się naprawdę sporo treści audiowizualnych. Nie tylko dlatego, że bardzo lubię produkcje z motywami podróży w czasie. Nie tylko dlatego, że jest naprawdę świetnie zrealizowany i zagrany. W mojej głowie pozostało przede wszystkim poczucie nieuchronnej zagłady. „Dark” jest jak grecka tragedia: mamy jedność miejsca (zapyziałe miasteczko Winden), jedność akcji (wszystko obraca się wokół podróży w czasie), a w pewnym sensie nawet jedność czasu – żadna epoka i żadna chwila bowiem nie jest tu ukazana przypadkowo. Co więcej, jak na grecką tragedię przystało, bohaterowie zmagają się z fatum, choć wszystko wskazuje na to, że zmiana ich losu jest niemożliwa. Więcej o fabule nie napiszę, bo spoilery… Ciężar przeznaczenia odbija się w poważnym podejściu zarówno aktorów, jak i osób stojących za kamerą. Ten serial nie bawi się w żarciki rozładowujące napięcie. Wszystko jest dość mroczne i bardzo na serio. Wydaje mi się, że nie jest to bardzo… komercyjne podejście, ale z drugiej strony pasuje idealnie.

Ale będę z wami szczera: moim zdaniem ponad połowa sukcesu serialu leży według mnie w muzyce.

Z jednej strony mamy niesamowity soundtrack Bena Frosta, przechodzący od dyskretnych ambientów, przez smyczkowe rozdarcia czasoprzestrzeni*, aż po dziwaczne efekty wokalne. Ta ścieżka dźwiękowa wyraźnie jest nastawiona na wprowadzanie i pogłębianie napięcia. Nie uspokaja widzów, raczej wywołuje w nich niepokój. Mogłoby to wydawać się przytłaczające, ale…

Na szczęście, serial jest też wypełniony piosenkami. Trochę jest wśród nich utworów „z epoki” (a raczej „z epok”, mrugam tu oczkiem), ale też jest bardzo dużo utworów współczesnych. I tutaj dochodzimy do zabiegu, który po prostu w tym serialu kocham: piosenki zawsze wiążą się z wydarzeniami w odcinku. Twórcy serialu pozwalają sobie w ich trakcie na tworzenie pewnego rodzaju kolaży emocjonalnych. Nieprzypadkowo używam tu słowa „kolaże”, gdyż w tych scenach ekran niejednokrotnie zostaje podzielony na kilka części, by ukazać różne perspektywy na Winden. Pokazują twarze, ukradkowe gesty, oczekiwania, momenty tuż przed „zwrotami akcji”. Właśnie te fragmenty, choć bardzo statyczne w swojej naturze, mają według mnie największy emocjonalny przekaz, który zwyczajnie nie wypaliłby bez odpowiedniego akompaniamentu. Muzyka unosi „Dark” i zmienia precyzyjnie skrojoną, ale ciężką (i potencjalnie pretensjonalną) fabułę w dzieło sztuki telewizyjnej.

Nie mogę doczekać się trzeciego i ostatniego sezonu. Naturalnie, chcę się dowiedzieć, jak to wszystko się skończy. Trzymam też kciuki, by bohaterowie wyrwali się z tego beznadziejnego kołowrotka, w którym się obracają. Ale równie wielką, o ile nie największą ciekawość budzi we mnie, co też tym razem w serialu usłyszę.

___
*Jeden z moich sąsiadów bardzo lubi ten soundtrack. Przyznam szczerze, po trzecim „WEEEEEEWUM” zaczęłam nazywać ten motyw „wiertarką” 😀 Ale wolę mieć za ścianą fanów dobrych seriali niż fanów disco-polo… Bo niestety w lato wszyscy tworzymy jedną wielką muzyczną zupę na podwórku.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s