ROZKMINY: MUZYKA PO KOŃCU ŚWIATA

[22 września 2019]

Ostatnio często się zastanawiam, jak wyglądałby/będzie wyglądać* świat po katastrofie klimatycznej. Ile z aspektów naszego życia uda nam się zachować, a ile przepadnie bezpowrotnie.

Wyobrażam sobie świat, w którym trzeba oszczędzać prąd, wodę i wiele innych surowców. W którym Internet staje się dobrem limitowanym, o ile w ogóle uda mu się przetrwać. W takim świecie nie widzę miejsca na wszechobecną kakofonię przeróżnych dźwięków, które wydobywają się z każdego możliwego głośnika. Nie bardzo też widzę utrzymanie obecnego stanu, w którym praktycznie co tydzień można iść na inny koncert.

Zamiast tego widzę ludzi, którzy wygrzebują z dna szafy zakopane gitary i ukulele, by spróbować odtworzyć ulubione melodie z pamięci. Nie mają na to zbyt wiele czasu, więc osiągają różne efekty, ale się starają. Może przy okazji sami komponują jedną czy dwie piosenki i dzielą się nimi z chętnymi słuchaczami. Prawdopodobnie też zawierają znajomości z innymi grającymi ludźmi. Może grają razem przy ogniskach pomiędzy hydroponicznymi farmami w blokach, a może chodzą raz w tygodniu do opuszczonych sal prób i domów kultury. Szukają pocieszenia w swoim towarzystwie i towarzystwie muzyki. Może razem odsłuchują oryginalne utwory z komórek naładowanych przez słoneczne mikro-farmy. A może na niezbyt szybkim łączu oglądają koncerty transmitowane przez tych artystów, którym udało się zachować życie i dostęp do sprzętu. Aczkolwiek ta wizja zakłada, że globalna sieć nie rozpadła się do końca, a zatem może być nieco zbyt optymistyczna.

Wyobrażam sobie, że niektórzy z muzyków nie zdecydowaliby się na wędrowny styl życia, trasy koncertowe w wersji neo-średniowiecze. Akustyczne występy za jedzenie, czystą wodę, czyste łóżko i skręta na drogę. Albo pieniądze na transport gdzieś dalej. Tacy ludzie szybko przestaliby być tylko muzykami. Staliby się posłańcami z innych, nagle bardzo odległych miejsc. Świadectwem, że świat jeszcze nie zginął do końca.

Może właśnie tacy muzycy byliby pierwszymi świadkami jego odrodzenia.

***

Wybaczcie, że ostatnio się nie odzywałam. Jak prawdopodobnie się domyślacie, ostatnio spędzam czas na zamartwianiu się, a to nie sprzyja składaniu słów. Ale powiedzmy, że spisanie własnych lęków i stworzenie do nich ścieżki dźwiękowej nieco pomaga  A jaka jest wasza wizja świata? Jakie kawałki dorzucilibyście do playlisty? Piszcie propozycje w komentarzach, obiecuję, że wszystko przesłucham.

___
*Wybór czasu zależy od nastroju.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s